| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz nastêpny temat |
| Autor |
Wiadomo¶æ |
| Squallo
 | | Do³±czy³: 23 Sie 2005 | | Posty: 174 | | Sk±d: Kielce |
|
Wys³any: 9 Cze 2006, 14:11 Temat postu: |
|
|
Zastanawiam się czy się obrazić
A tak na serio... może dla ciebie to jest taki fajny, islandzki klimat- twoje odczucie- ja wolę, żeby Islandia pozostała dla mnie trocha mistyczna, a nie taka przyziemna (Jon syn Gudjona? wolę Jon Gudjonson- bo, Odżajer, ty posługujesz się racjami naukowymi, ale dla mnie lepiej brzmi oryginalna wersja, takie mam odczucie, a gdyby ludziom podobało się tylko to co jest poprawne naukowo a nie to co po prostu im się podoba- to świat byłby nudny- jak dla mnie ). Podróżując koleją (której nie ma) nie poczułbym magii Islandii- no, chyba że bym podczas takiej podróży zobaczył lodowce, gejzery, Blue Lagoon i rzeczy, które na Islandii lubię najbardziej.
A co ma inteligencja do osobistych odczuć? Jeśli komuś podoba się coś innego niż tobie, to nie znaczy że ta osoba jest głupia. Myśl obiektywnie a nie subiektywnie (jesteś drugi po Svensku [Silvia Nótt] na mojej liście myślących "po swojemu", tzn.- subiektywnie).
Ja nie kpię z Islandczyków!! Dla mnie magią Islandii, przynajmniej teraz, kiedy nie mam możliwości odwiedzenia tego kraju, jest właśnie jego n i e u c h w y t n o ś ć. Nie chcę Islandii spolszczać bo dla mnie zrobi się przyziemna- możesz mnie mieć za dziwaka, ale tak właśnie mam!
Powtarzam- gdyby każdy lubiał to samo- świat byłby NUDNY!!
~~~~~
I sorry za dość zagmatwany post, ale trudno mi wyrazić swoje zdanie nie poparte żadnymi sensownymi (tak jak Odżajer lubi) argumentami (chociaż... różnorodność upodobań prawdopodobnie też można wytłumaczyć naukowo- np. lubienie takich a nie innych potraw warunkują geny, może tak samo jest z innymi upodobaniami? ).
Pozdro!  |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Lauraana Alpha Team
 | | Do³±czy³: 16 Kwi 2004 | | Posty: 136 | | Sk±d: Gdansk/101 Reykjavik |
|
Wys³any: 9 Cze 2006, 15:17 Temat postu: |
|
|
lubienie takich czy innych potraw warunkuje warunkowanie klasyczne, nie geny ;) _________________ og ef þú vilt þá skal ég ljúga að þér... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| O.E. Opiekun Forum
 | | Do³±czy³: 03 Lut 2004 | | Posty: 2552 | | Sk±d: Pl. Od Słońca 3/Europa |
|
Wys³any: 9 Cze 2006, 15:47 Temat postu: Nazwiska |
|
|
| Squallo napisa³: | Zastanawiam się czy się obrazić  |
Nie obrażaj się :jezyk:
| Cytat: | ja wolę, żeby Islandia pozostała dla mnie trocha mistyczna, a nie
taka przyziemna (Jon syn Gudjona? wolę Jon Gudjonson |
W ten sposób kpisz z Islandczyków, bo ich język, choć piękny coś oznacza. Owszem możesz powiedzieć "piękniej brzmi Einarson niż syn Einara", ale nie możesz mówić co jest bardziej poprawne, a o tym tu chcę usłyszeć głosy.
Gdy będziesz się posługiwać magicznym islandzkim językiem, to wtedy będziesz mógł mówić Einarsson i będziesz rozumiał (tak jak Islandczycy) co to oznacza.
| Cytat: | | bo, Odżajer, ty posługujesz się racjami naukowymi |
Tak, staram się. Choć biorę pod uwagę również emocje, które towarzyszą pewnym sprawą.
Oczywiście o gustach się zwykle nie dyskutuje, ale Ty podając argumenty paranaukowe, wprowadzasz pewien chaos.
Bo właśnie cała magia Islandii polega na tym, że nigdzie (chyba) na świecie nie nazywa się ludzi "Jon syn Einara".
To jest PRAWDZIWA magia Islandii - czujesz się tam jak u znajomych, bo nawet do prezydenta mówisz po imieniu
| Cytat: | | ale dla mnie lepiej brzmi oryginalna wersja, takie mam odczucie, a gdyby ludziom podobało się tylko to co jest poprawne naukowo a nie to co po prostu im się podoba - to świat byłby nudny- jak dla mnie |
Zgadza się - dlatego napisz, że podoba Ci się to i to, ale poprawne naukowo jst to i to...
W ten sposób będziesz obiektywny w dyskusji....
| Cytat: | | Podróżując koleją (której nie ma) nie poczułbym magii Islandii |
Tak jak nie ma kolei, tak nie ma i nazwisk. Jak chcesz Einarssonów i Erikssonów to jedź do Szewcji; a jak wolisz końcówki "-sen" to do Danii
| Cytat: | | A co ma inteligencja do osobistych odczuć? |
Tak jak napisałem wyżej, inteligencja nie ma nic do gustu i estetyki.
Ale gdy powołujesz się na nieistniejące byty, to brzmi to mało inteligentnie.
| Cytat: | | Jeśli komuś podoba się coś innego niż tobie, to nie znaczy że ta osoba jest głupia. |
Ależ ja nie krytykuję twoich upodobań! Broń boże! Ja tylko krytykuję argumentację. Czasem lepiej jest powiedzieć wprost: "podoba mi się to i to" zamiast pozować na pseudouczonego i dobierać na siłe argumenty.
| Cytat: | | Myśl obiektywnie a nie subiektywnie |
Ja myślę obiektywnie (przynajmniej się staram), ale czasem obiektywna krytyka jest brana sa subiektywną. Forum jest miejscem, gdzie poglądy przedstawia się skrótowo, stąd być może odnosisz wrażenie, że jestem subiektywny.
| Cytat: | | Nie chcę Islandii spolszczać bo dla mnie zrobi się przyziemna- możesz mnie mieć za dziwaka, ale tak właśnie mam! |
To dlaczego piszesz po polsku? Dopóki komunikujesz się, pisząc o Islandii, po polsku, dopóty musisz pewne rzeczy tłumaczyć.
Bo ja mogę dla większej magiczności pisać np. flugvolur zamiast lotnisko (mam nadzieję, że to właśnie znaczy ten wyraz). Ale nie wiem, czy mnie zrozumiesz jak napiszę flugvolur, tolvur, vidskipti itd.
Żeby zrozumieć Islandię i jej magię my tu w Polsce musimy opisywać ją po polsku. A skoro nazwiska nie są takie właśnie zwykłe, tylko magiczne, bo coś oznaczają, to dajmy to poznać innym polskim islandofilom.
Nie oznacza to zakazu używania form oryginalnych, które tak Ci się podobają. Oznacza tylko, że aby komuś wyjaśnić (i wić do głowy prawdę), trzeba by tłumaczyć przydomki. W ten sposób poczujesz się jak na Islandii.
A właśnie tłumacząc te przydomki patrynomiczne, to wtedy jest własnie ubaw i brak nudy
P.S. Po angielsku Odżajer pisze się: "ogyer" (tak dla ścisłości).  _________________ CHCESZ WSPOMÓC FORUM ORAZ ICELAND.PL? WPŁAĆ DATEK!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| elloth
| | Do³±czy³: 03 Lis 2005 | | Posty: 362 | |
|
Wys³any: 9 Cze 2006, 16:55 Temat postu: |
|
|
Ja dodam tylko jedno (w ramach kontynuacji przeintelektualizowanego intelektualizmu w wykonaniu przedmówcy):
| Cytat: | | Bo właśnie cała magia Islandii polega na tym, że nigdzie (chyba) na świecie nie nazywa się ludzi "Jon syn Einara". |
Dla Ciebie magia Islandii polega na tym, dla Squallo, na tym, żeby tych nzwisk, czy też przydomków (a tak naprawqdę - ani nazwisk, ani przydomków - zresztą, wszystko jedno) nie tłumaczyć. Dyskusja ta jest czysto akademicka i jest zwykłą sztuką dla sztuki.
| Cytat: | | To jest PRAWDZIWA magia Islandii |
A to już jest definicja perswazyjna, która z obiektywnością ma wspólnego tyle, co nic.. To a propos wypowiedzi:
| Cytat: | | W ten sposób będziesz obiektywny w dyskusji.... |
_________________ "Ministerstwo Niesprawiedliwości zawsze znajduje się w odpowiednich rękach" |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| O.E. Opiekun Forum
 | | Do³±czy³: 03 Lut 2004 | | Posty: 2552 | | Sk±d: Pl. Od Słońca 3/Europa |
|
Wys³any: 9 Cze 2006, 19:56 Temat postu: Gusta, guściki |
|
|
| Cytat: | | Dla Ciebie magia Islandii polega na tym, dla Squallo, na tym, żeby tych nzwisk, czy też przydomków (a tak naprawqdę - ani nazwisk, ani przydomków - zresztą, wszystko jedno) nie tłumaczyć. |
Jeżeli chodzi o gusta, to jak już pisałem, raczej się o nich nie dyskutuje.
Szanuję poczucie "magiczności" u Squallo.
Ale ja nawiązałem do jego wypowiedzi o tym, że nie czułby magii jadąc nieistniejącą koleją. W takim razie nie może czuć magii z nieistniejących nazwisk.
To była taka symboliczna wypowiedź
Oczywiście dyskutując na tematy z pogranicza nauki i estetyki, trudno czasem nie być nieobiektywnym, ale dotyczy to właśnie tego, co mówił sam Squallo: że każdy inaczej postrzega piękno.
Wyrażając moje odczucie piękna, przestaję być obiektywny, bo mówię o swoich upodobaniach (a zwykle podoba mi się prawda)
Natomiast ta dyskusja ma na celu wypracowanie odpowiedzi na pytanie: co lepiej używać, by być bliższym prawdzie.
Kilka osób przedstawiło swoje argumenty, ja przedstawiłem swoje.
Teraz warto podyskutować, kto ma rację.
Bo rozwiązanie może być estetycznie brzydsze i trudniejsze w użyciu, ale za to lepsze z naukowego i dydaktycznego punktu widzenia. _________________ CHCESZ WSPOMÓC FORUM ORAZ ICELAND.PL? WPŁAĆ DATEK!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Grabak
| | Do³±czy³: 12 Kwi 2006 | | Posty: 96 | | Sk±d: Kraków |
|
Wys³any: 10 Cze 2006, 14:16 Temat postu: |
|
|
Odżajer. ale są ( co sam zresztą zaznaczyłeś) rozmaite patronimika- pochodzące od imion, przydomków, nazwisk albo nazw piastowanych przez ojca urzędów (u nas np. wojewodzic). Ja bym patronimik odimienny potraktował po prostu jako imię, nie przydomek (z greckiego-patronymikos-"biorący imię od ojca), i w tym wypadku powstrzymałbym się od tłumaczenia. Bo przecież niezbyt często spolszczamy imiona obcokrajowców. W moim przekonaniu Islandczycy-ci, co nie mają nazwisk-posiadają tylko imiona. Jedno imię wymyślają tam dziecku rodzice (jedno bądź więcej-to już kwestia woli), a do tego dostaje ono imię po ojcu, tak jak to się właśnie dzieje w Rosji (to że formy rosyjskie, czy polskie różnią się od islandzkich, to już kwestie językowe, ale sens we wszystkich przypadkach jest taki sam). Naturalnie nie mam nic przeciwko używaniu formy np.: Gunnar syn Hreggvidura itp., ale według mnie w naszym języku nabiera to jakiegoś niepotrzebnego patosu. W literaturze to jeszcze jakoś uchodzi, ale w życiu codziennym... Nie róbmy niczego na siłę. _________________ Nie jesteśmy nigdy bardziej wierni sobie niż wówczas, gdy jesteśmy niekonsekwentni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| O.E. Opiekun Forum
 | | Do³±czy³: 03 Lut 2004 | | Posty: 2552 | | Sk±d: Pl. Od Słońca 3/Europa |
|
Wys³any: 10 Cze 2006, 15:20 Temat postu: Patrynomiki |
|
|
Dziękuję Ci Grabak za ciekawe argumenty.
Jednak nie mogę się zgodzić co do tego "patosu".
Bardzo często zdarza nam się tłumaczyć imiona,a w tym przypadku ich nie tłumaczymy. Tłumaczymy tylko sens tego patrynomika.
Bo ten sens istnieje i Islandczycy go rozumieją.
Rosyjskie patrynomiki są dla nas częściowo zrozumiałe, gdyż język rosyjski jest nam bliższy. Oczywiście na zachodzie nikt nie tlumaczy rosyjskich otcziestw na "son of Ivan" lub co gorsza "Ivansson"
Ja rozumiem ekonomiczne podstawy i argumenty nietłumaczenia: JEST ŁATWIEJ!
Ale moje pytanie bardziej dotyczy tego co jest lepsze dla lepszego poznania Islandii?
A w takim kontekście lepsze jest tłumaczenie, tak jak tłumaczymy inne islandzkie wyrazy.
Gdyby to było tylko imię (nawet coś znaczące jak np. Wyrwidąb), to nie sugerowałbym tłumaczenia, gdyż takie imiona mają sens symboliczny (dzisiaj), bo są nadawane dzieciom, a przecież nie wiadomo, czy będą silne (by wyrywać dęby).
Gdyby jednak ktoś otrzymał imię (przydomek) Wyrwidąb, ze względu na swoją siłę, to jak najbardziej nawoływałbym do tłumaczenia.
To samo dotyczy polskich imion; nie będę się upierał na tłumaczenie "Bożydara", bo nawet w Polsce imię to "rozumiane" jest w całości i nikt już nie wnika, że oznacza "dar od Boga". _________________ CHCESZ WSPOMÓC FORUM ORAZ ICELAND.PL? WPŁAĆ DATEK!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Grabak
| | Do³±czy³: 12 Kwi 2006 | | Posty: 96 | | Sk±d: Kraków |
|
Wys³any: 12 Cze 2006, 17:54 Temat postu: |
|
|
Ja również dziękuję. Miło pogadać w przyjemnej atmosferze. Proponuję kontynuację. Podrążmy jeszcze trochę ten problem.
Już ustaliliśmy, że warto, ba- nawet trzeba, sądzę, tłumaczyć przydomki będące charakterystyką osoby (Wyrwidąb, Wielki etc.) Jestem też umiarkowanym zwolennikiem spolszczania imion, zwłaszcza jeśli idzie o osoby sławne (z takich czy innych powodów)- powiedzmy Elisabeth- Elżbieta, Josef- Józef, Johannes- Jan. Tak się w wielu przypadkach poucierało. Raz spolszczamy, raz nie- ot, takie jakieś widzimisię. Jak Anglia- to królowa Elżbieta, ale w Hiszpanii to już na tronie zasiada Juan Carlos, choć obok niego królowa Zofia... Jednak te przypadki spolszczeń nie są tłumaczeniami imion. One tylko zmieniają się w zapisie, w wymowie. Na zachodzie nasze imiona także trochę się zmieniają- są np. nieco inaczej wymawiane, tracą w zapisie znaki diakrytyczne, albo w ogóle zmieniają formę i z czasem jakiś Jan może stać się Johnem. I to jest w porządku. Jeśli natomiast idzie o sens poszczególnych wyrazów, tworów językowych będących imionami- to zawsze warto wiedzieć, co one oznaczają. Ja na przykład w świecie realnym posługuję się staropolskim imieniem Mirosław. Znaczy to tyle co- sławiący mir, pokój. Kiedyś moja koleżanka- rodowita Islandka- spytała mnie właśnie, co oznacza ten cały "Miroszlav"- i po moim wyjaśnieniu stwierdziła, że to bardzo piękne imię- ze względu na treść, bo na pewno nie formę, która sprawiała jej trochę kłopotów (a ja nie uświadomiłem jej i jej bliskim, że istnieje zdrobnienie łatwiejsze w wymowie, co uczyniłem celowo, bo sprawiało mi wielką radość słyszeć ciągle, jak ludzie zwracają się do mnie Miroslav [w Polsce niestety tylko w urzędach tak do mnie mówią, nad czym ubolewam]). Tak że wzbogaciłem Helgę- bo tak ma na imię owa koleżanka- o pewną wiedzę, ale pozostałem "Miroslavem" i będę nim zawsze i wszędzie.
I tak też my się możemy wzbogacać i znać sensy rozmaitych skandynawskich imion, np.: Bjork, Dag, Bjorn, pozostawiając je jednocześnie w niezmienionej formie (tym bardziej, że u nas nikt raczej nie nosi imion typu Brzoza albo Niedźwiedź- gdyby było inaczej, tłumaczenie miałoby rację bytu). I to samo dotyczy patronimików. Przyjrzałem się ostatnio dokładnie islandzkim mianom i mam absolutną pewność, że patronimika traktowane są jak imiona, imiona dodane na mocy wielowiekowej tradycji, które występują na końcu- nie można więc według nich szeregować Islandczyków, tylko wg pierwszych imion. I to wypada wszystkim uświadamiać- że Islandczycy mają w przeważającej większości jedynie imiona- te wybrane przez rodziców + "nomen patronymicum", czyli imię odojcowskie, które tworzy się od imienia ojca w dopełniaczu i dodaje końcówkę "son" lub "dóttir". I nie ma już potrzeby tłumaczenia, tym bardziej, że poprzez formę opisową zabilibyśmy imię, a tego czynić nie wypada. Jeśli przedstawiasz Islandczyka, wypada powiedzieć np. "Drodzy Państwo, pozwólcie, że przedstawię- mój przyjaciel z Islandii, Pan Jon Hreggvidsson. Jeżeli byś powiedział: Jon syn Hreggvidura, zachowałbyś się niegrzecznie. Bo co prawda faktem jest, że pan Jon to syn Hreggvidura, ale nazywa się Jon Hreggvidsson. A jeśli kogoś przedstawiamy, podajemy jego imiona, nazwisko (gdy takowe występuje). Po prostu- albo kogoś opisujesz (syn Hreggvidura), albo nazywasz (Hreggvidsson).
Kończąc powtórzę- lepiej znać sensy, ale nie pozwalać sobie na zbyt daleko idące zniekształcenia.
I jeszcze raz przypomnę- w przypadku islandzkich nazwań mogą zaistnieć pewne pułapki. Bo na przykład zasłużony tłumacz Shakespeare'a Thorsteinsson ma na imię Steingrimur Bjarnason; autor "Justice Undone" Vilhjalmsson ma na imię Thor Gudmundsson. W obu przypadkach patronimika pozostają nazwami nieużywanymi, więc po pierwszych imionach pojawia się nazwisko.
Lepsza dla poznania Islandii jest wiedza, po prostu wiedza, że dzięki pewnym określeniom możemy odgadnąć imię ojca takiej czy innej postaci. Ale niech zawsze i bez zmian i niepotrzebnych przeróbek pan Laxness ma na imię Halldor Kiljan Gudjonsson, pan Nordal- Sigurdur Johannesson, pan Hagalin- Gudmundur Gislason, pan Grondal- Benedikt Sveinbjarnarson itd... Jedyne na co sobie możemy pozwolić to uproszczenie pisowni (pomijając na przykład akcenty) i dajmy na to- Sigurdura nazwać Siugurdem... _________________ Nie jesteśmy nigdy bardziej wierni sobie niż wówczas, gdy jesteśmy niekonsekwentni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| O.E. Opiekun Forum
 | | Do³±czy³: 03 Lut 2004 | | Posty: 2552 | | Sk±d: Pl. Od Słońca 3/Europa |
|
Wys³any: 12 Cze 2006, 19:40 Temat postu: Dyskurs |
|
|
| Grabak napisa³: | | Miło pogadać w przyjemnej atmosferze. |
To się zgadza
| Cytat: | | I to samo dotyczy patronimików.(...) I nie ma już potrzeby tłumaczenia. |
Samego imienia "ojca" nie tłumaczymy, tłumaczymy tylko to co rozumieją sami Islandczycy.
Ty szanowny Mirosławie, również na codzień zapominasz, że twoje imię coś znaczy. Jesteś poprostu Mirosławem, mimo, że może lubisz nawet wojny...
Dlatego nigdy nie będę namawiał do tłumaczenia Bjork na Brzoza. Ale gdy mamy do czynienia z konstrukcjami, które w normalnym użyciu mówią coś Islandczykom, bo są konstrukcjami logicznymi, wtedy tę logikę możemy przetłumaczyć, a imienia wcale nie zniszczymy
Choć oczywiście brzmienie po polsku będzie inne niż po islandzku.
Gdy jakieś islandzkie słowo zrobi karierę na Forum (niech to będzie ten flugvolur), to wtedy będę mógł sobie często używać tego słowa bez tłumaczenia i każdy będzie rozumiał.
Ale gdy słowo jest nieznane, a chcę przekazać jakąś treść (logikę) to użyję polskiego tłumaczenia: "lotnisko". Natomiast, gdy przyjedzie do Polski zespół rockowy o nazwie "Flugvolur" to już tego tłumaczyć nie będę
Rozumiem twoje argumenty, ale tak naprawdę dużo zależy tu od tego jak patrynomiki funkcjonują na samej Islandii.
Sami Islandczycy wolą chyba udawać, że to normalne nazwiska, ale jednak funkcjonują tak jakby w Polsce nakazać dodawanie informacji o ojcu typu:
Mirosław syn Bogumiła Kowalski
Z resztą funkcjonuje to w szczątkowej formie urzędowej, gdy sąd czyta informacje o podsądnym:
Mirosław Kowalski, syn Bogumiła  _________________ CHCESZ WSPOMÓC FORUM ORAZ ICELAND.PL? WPŁAĆ DATEK!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Grabak
| | Do³±czy³: 12 Kwi 2006 | | Posty: 96 | | Sk±d: Kraków |
|
Wys³any: 16 Cze 2006, 20:08 Temat postu: |
|
|
U nas tradycja patronimików zanikła już dość dawno temu. Kwitła wówczas, gdy ludzie nie mieli nazwisk, więc w dawnych dokumentach, w zapiskach klasztornych itp. pojawiały się obok imion, imiona odojcowskie plus jakieś tam inne godności. Owe imiona odojcowskie były- podobnie jak te islandzkie- konstrukcjami językowymi coś mówiącymi. Dla dawnego Polaka wszystkie odojcowskie nazwy (zakończone na -ic, -wic, -owic; później -icz, -owicz ) były zrozumiałe. Z czasem to się zatarło i dziś wiemy, że królewicz to syn króla, ale nie koniecznie wiemy, że Szymonowic to syn Szymona. Cóż- tak to już jest, z czasem pewne zwyczaje odchodzą i ulegaja zapomnieniu. Ale zwróć uwagę na jedno- Szymonowic i syn Szymona- niby sens jest ten sam, ale... Dziś naturalnie nikt nie powie już w sądzie "Szymonowic" tylko syn Szymona. To doprecyzowanie: imię, nazwisko, imię ojca służy uniknięciu wszelkich wątpliwości. Żeby już wszystko było jasne na 500%. Ale to są specyficzne sytuacje. Normalnie jest imię i jest nazwisko, tak jak dawniej było imię plus patronimik i jeszcze jakieś precyzujące określenia (jeśli istniała taka możliwość).
Islandia jest pewną osobliwością, fenomenem. Nie dość, że mają tam fantastyczny i skomplikowany język, który jest doprawdy niezwykłym, żywym zabytkiem, to jeszcze dochodzi ta stara tradycja, podtrzymywana tym, że nie ma tam niemal nazwisk. Nie wiem, nie jestem pewny, jaki stosunek do patronimików mają sami Islandczycy. Ci, co mają nazwiska często je pomijają (tak jak się pomija nie raz drugie czy trzecie imię). Są też tacy, którzy- choć nie mają nazwisk- także ich nie używają., choć wydaje mi się, że w sytuacjach urzędowych, oficjalnych pojawiają się wszystkie nazwy, jakimi zostali okraszeni. Nie wiem, jak jest w sądzie, w jaki sposób tam uroczyście ustalają tożsamość podsądnego, ale podejrzewam, że tak jak u nas np. Mirosław kowalski- jest informacją niewystarczającą- więc dodaje się, by już do końca posłużyć się Twoim przykładem- syn Bogumiła. Kto wie, czy przed sądem islandzkim nie jest podobnie? Może tam powiedzenie- nazywam się Jon Hreggvidsson także nie jest w pełni zadowalające? Bo przecież Jon może być synem Hreggvidura Danielssona albo Hreggvidura Sigurjonssona... U nas Mirosław Kowalski jest synem Bogumiła, ale konkretnego- Kowalskiego. Zatem i w Islandii musi istnieć jakiś rodzaj opisu przekraczający dość "ogólną" informację zawartą w słowie "Hreggvidsson". ( nie będę silił się na jakieś możliwe przykłady, bo jestem skrajnie początkujący, jeśli idzie o islandzki).Sam Kowalski czy Hreggvidsson- ot, nazwy- jakis tam pierwszy lepszy Kowalski, pierwszy lepszy Hreggvidsson. Nazwiska, imiona, takie, siakie... Rzecz jednak w tym, że kiedy ma się obok imienia jakieś nazwisko względnie patronimik- jest się kimś, kimś konkretnym, nazwanym tak bardzo, jak się tylko da. Właśnie nazwanym. Wprawdzie w całej masie innych Kowalskich albo Hreggvidssonów nie ma to wielkiego znaczenia, ale jednak. Niech więc się ludzie nazywają ( a gubią w opisach tylko w specyficznych sytuacjach) wedle prawideł obowiązujących w ich ojczystych językach, do czego należy podejść z szacunkiem. Patronimika- co sam słusznie zauważasz- są zrozumiałe dla Islandczyków, i są konstrukcjami logicznymi- konstrukcjami językowymi. Takie to sobie tam ulepili dość proste i jasne twory. I dla tych tworów właśnie winniśmy zachować wspomniany już szacunek. Dla imienia ojca plus "son". Dla czegoś, z czego u nas powyrastały nazwiska. Winniśmy więc te formy traktować tak jak imiona, nazwiska... Tłumaczyć możemy oczywiście wszystko- tylko zależy kiedy. Bo tak naprawdę nie chodzi o to, czy się coś da przetłumaczyć, czy nie- chodzi natomiast o zasady. Po prostu pewne określenia, nazwania trzeba zachować w formie najbliższej oryginału (najbliższej, bo my i tak spolszczamy nieco Islandzkie imiona choćby odmieniając je na naszą modłę). Rzecz jasna wszystko to dotyczy zachowań oficjalnych. Bo tak prywatnie, między nami to sdobie możemy tak czynić.
Och, klepię i klepię, i jestem chyba strasznie niejasny i chaotyczny. Wszystko z pośpiechu.
Ach, dodam, że pamiętam na codzień o znaczeniu swojego imienia, i że brzydzę się wojną.
Ale nam się dyskusja rozwinęła. Fajnie!
Pozdrawiam serdecznie! _________________ Nie jesteśmy nigdy bardziej wierni sobie niż wówczas, gdy jesteśmy niekonsekwentni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| O.E. Opiekun Forum
 | | Do³±czy³: 03 Lut 2004 | | Posty: 2552 | | Sk±d: Pl. Od Słońca 3/Europa |
|
Wys³any: 18 Cze 2006, 22:01 Temat postu: Patrynomik |
|
|
| Grabak napisa³: | | Ale zwróć uwagę na jedno- Szymonowic i syn Szymona- niby sens jest ten sam, ale... |
Teraz podajesz dwie wersje znaczeniowe w tym samym języku. To tak samo jakbyś zaproponował w ramach dodatkowego wątku dyskusji, by nazwy tłumaczyć np. tak:
a) Jon Einara syn
b) Jon Einarowic(z)
Wtedy dyskusja dotyczyłaby najbardziej jasnego tłumaczenia.
Pewnie po islandzku też można jeszcze inaczej napisać "syn Einara"
| Cytat: | | Niech więc się ludzie nazywają ( a gubią w opisach tylko w specyficznych sytuacjach) wedle prawideł obowiązujących w ich ojczystych językach, do czego należy podejść z szacunkiem. |
Twoja wypowiedź w pewien sposób manipuluje czytelnikami.
Bo szacunek może właśnie polegać również na przetłumaczeniu. Bo właśnie z szacunku dla treści zawartych w przydomku, my go tłumaczymy.
Dla zwykłego zjadacza chleba Einarsson nic nie znaczy. Ale ludzie, którzy zadadzą sobie trud by odnaleźć sens tego patrynomika, będą z szacunku dla Islandczyków rozumieć, że onazcza to "syn Einara".
Właściwie nasza dyskusja dotarła do punktu, w którym dużą rolę odgrywa już tylko estetyka, bo trudno się kłócić co jest szacunkiem, a co nie.
Jest to już tutaj kwestia bardziej gustu niż jakiś prawideł. _________________ CHCESZ WSPOMÓC FORUM ORAZ ICELAND.PL? WPŁAĆ DATEK!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Grabak
| | Do³±czy³: 12 Kwi 2006 | | Posty: 96 | | Sk±d: Kraków |
|
Wys³any: 22 Cze 2006, 22:25 Temat postu: |
|
|
Piszesz o ludziach, którzy mają zadawać sobie trud, by odnaleźć sens patronymika. Tu nie ma żadnego trudu. Wystarczy wiedzieć, co to jest patronimikum. Nic więcej nie trzeba. Wyraz taki zawsze znaczyć będzie jedno-że ktoś jest dzieckiem człowieka o imieniu, z którego ów wyraz powstał. Nie ma w nim poza tym znaczeniem żadnej innej ukrytej sensacyjnej treści.
Druga rzecz-jestem jak najdalszy od manipulowania kimkolwiek, a już na pewno nie czytelnikami tego forum.
Przydomek tłumaczymy nie tyle z szacunku, co z chęci przekazania innym, nie wtajemniczonym, jego znaczenia, dzięki czemu można dowiedzieć się czegoś o charakterze jakiejś osoby, i dzięki temu także docenić fantazję ludzi wymyślających często zabawne i malownicze przezwiska. Ileż znamy takich z historii, z literatury, także islandzkiej.
Ale patronimika winniśmy raczej potraktować jak nazwiska, mimo że nie są one imionami familijnymi, i zostawić je w spokoju- bowiem, tak jak nazwiska, praktycznie niewiele mówią o człowieku, a poza tym- wyobraź sobie, że przedstawiasz komuś Islandczyka, który nie ma zielonego pojęcia o języku polskim i zamiast powiedzieć dajmy na to Kari Einarsson, powiesz raptem Kari syn Einara... Co w takim wypadku usłyszy Kari? Swój patronimik? Czy raczej jakiś twór, w którym pobrzmiewa imię jego ojca? Mógłby, biedak, pomyśleć sobie, że stroisz sobie jakieś żarty.
Wniosek dla mnie wypływa taki: na własny użytek możemy robić sobie, co chcemy, ale nigdy w sytuacjach oficjalnych, o czym pisałem już wcześniej.
Weźmy inny przykład- w encyklopediach też nie możemy postąpić inaczej. Tam zresztą islandzkie patronimika (a także polskie) traktowane są jak nazwiska, tak więc Gunnara Gunnarssona znajdziesz pod hasłem "Gunnarsson", a Szymiona Szymonowica pod "Szymonowic". (Jedynie w Słowniku pisarzy skandynawskich, w dziale literatura islandzka pisarze uszeregowani są według pierwszych imion, bowiem tam nie mieszają się z osobami z całego świata i można swobodnie zastosować się do zasad islandzkich).
Teraz jeszcze wróćmy do Szymonowica. Podałeś argument, że winniśmy tłumaczyć patronimika islandzkie, bo w świadomości Islandczyków istnieje wiedza o ich znaczeniu. Kiedyś w Polsce też istniała taka świadomość, ale nie sądzę, by ktoś za granicą z tych powodów zmieniał te nazwy na formę opisową. Szymonowic to Szymonowic. I już, i tyle. Tak kiedyś, jak dziś.Ktoś jedynie może się pokusić o wyjaśnienie, że to idzie o syna Szymona, i powiedzieć w swym narzeczu, że to tyle, co son of Simon, bądź sonnen til Simon (jeśli taki jest odpowiednik Szymona u Norwegów). Jeśli obcokrajowcy i sami Polacy odkryją, że to patronimik- nie ma sensu niczego z tym robić. Tak jak nic się nie robi z rosyjskimi otcziestwami (Rosjanie pewnie wiedzą, o co chodzi w tym wszystkim, ale nikt aż tak bardzo nie wyskakuje ze swoim "szacunkiem", by dać im do zrozumienia, że też wie).
Ja widzę coś innego- ludzie, którzy lubią Islandię i się nią interesują, nawet jeśli nie znaja języka, starają się właśnie jak najbardziej być poprawnymi w pisowni i wymowie rozmaitych nazwań. Tak jak obcokrajowcy interesujący się Polską- też piszą nasze imiona i nazwiska jak Polacy.
I jeszcze na koniec-nie, nie, nie- jeśli idzie o ludzkie imiona, takie, siakie,nie można mówić o guście. Dobre wychowanie nakazuje, by zwracać się do ludzi używając inion, nazw jakimi ich obdarzono. Tu nie ma miejsca na dowolność. Chyba, że się ludzie poumawiają ze sobą...
O nawet zauważyłem, że w angielskim (polskiego niestety nie znam) tłumaczeniu Njali zachowano patronimika, dodając objaśnienia w przypisach bądź w spisie postaci Np.: Hogni Gunnarsson, son of Gunnar of Hlidarend and Hallgerd. _________________ Nie jesteśmy nigdy bardziej wierni sobie niż wówczas, gdy jesteśmy niekonsekwentni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| O.E. Opiekun Forum
 | | Do³±czy³: 03 Lut 2004 | | Posty: 2552 | | Sk±d: Pl. Od Słońca 3/Europa |
|
Wys³any: 23 Cze 2006, 10:11 Temat postu: Szymonowic |
|
|
| Grabak napisa³: | | Piszesz o ludziach, którzy mają zadawać sobie trud, by odnaleźć sens patronymika. Tu nie ma żadnego trudu. |
Dla Ciebie nie ma, ale dla ludzi nieznających Islandii, ten trud jest, bo nawet nie wiedzą, że mają go podjąć (myślą, że to coś na końcu to nazwisko).
| Cytat: | | Nie ma w nim poza tym znaczeniem żadnej innej ukrytej sensacyjnej treści. |
Już brak nazwiska jest dla niektórych sensacją
Ale mi się własnie nie rozchodzi o jakąś sensację, tylko o normalną i ludzką informację "syn Einara", bo taką informację Islandczycy starają się przekazać swoim patrynomikiem.
| Cytat: | | Przydomek tłumaczymy nie tyle z szacunku, co z chęci przekazania innym, nie wtajemniczonym, jego znaczenia, dzięki czemu można dowiedzieć się czegoś o charakterze jakiejś osoby, i dzięki temu także docenić fantazję ludzi wymyślających często zabawne i malownicze przezwiska. |
Tłumacząc patrynomik również dajemy pewną informację, może mniej ciekawą, ale równie użyteczną.
| Cytat: | | Ale patronimika winniśmy raczej potraktować jak nazwiska, mimo że nie są one imionami familijnymi, i zostawić je w spokoju |
To już wydaje się być twój czysto estetyczny wybór
| Cytat: | | wyobraź sobie, że przedstawiasz komuś Islandczyka, który nie ma zielonego pojęcia o języku polskim i zamiast powiedzieć dajmy na to Kari Einarsson, powiesz raptem Kari syn Einara... |
Chyba mnożysz byty, Ockham się na Ciebie obrazi
Według mnieto żaden problem. Skoro powiem Kari syn Einara, to albo Islandczyk się domyśli, albo spyta się mnie co powiedziałem, a ja mu wyjaśnię
Pisałem już, że sami Islandczycy ze względu na swój pewien kompleks zaściankowości, pewnie uważają, że ich system "nazwiskowy" jest trochę wiejski i pewnie jadąc w świat udają, że to coś na końcu to nazwisko
Ale pewnie są i tacy, którzy poważając narodową tradycję byliby szczęśliwi słysząc, że tłumaczę Einarsson na syn Einara
| Cytat: | | Wniosek dla mnie wypływa taki: na własny użytek możemy robić sobie, co chcemy, ale nigdy w sytuacjach oficjalnych, o czym pisałem już wcześniej. |
Wniosek z czego?
Coś mi się widzi, że chyba masz taką skłonność, by przedstawiając pewne argumenty, podsumowywać je, jakby w 100% potwierdzały twoją tezę, podczas, gdy są to argumenty najczęsciej z gatunku estetycznego, a gusta nie mogą być w dyskusji czymś o randze 100% dowodu.
Ale rozumiem też, że nie robisz tego złośliwie, a może trochę z rozpędu, zadowolony z ciekawego przykładu lub argumentu
| Cytat: | | Weźmy inny przykład- w encyklopediach też nie możemy postąpić inaczej. Tam zresztą islandzkie patronimika (a także polskie) traktowane są jak nazwiska, tak więc Gunnara Gunnarssona znajdziesz pod hasłem "Gunnarsson", a Szymiona Szymonowica pod "Szymonowic". |
To jest argument sfery praktycznej i kontynuacyjnej, ale nie jest to dowód, że takie traktowanie jest właściwie
Być może wynika to nawet z niewiedzy twórców encyklopedii lub z ich pragmatycznego podejścia, że większość szarych ludzi będzie szukać pod "Einarsson".
Gdybym był odpowiedzialny za tę encyklopedię to w miejscu Einarsson dałbym odnośnik: ---> patrz Kari syn Einara (i po problemie)
| Cytat: | | Teraz jeszcze wróćmy do Szymonowica. Podałeś argument, że winniśmy tłumaczyć patronimika islandzkie, bo w świadomości Islandczyków istnieje wiedza o ich znaczeniu. Kiedyś w Polsce też istniała taka świadomość |
Sądzę, że w wielu (choć nie wszystkich) zagranicznych listach, księgach, tłumaczeniach pojawiała się informacja, że Szymonowic to inaczej Simonsson
Nie prowadziłem w tym zakresie badań, więc nie wiem jak często obcokrajowcy tłumaczyli nasze patrynomiki, pewnie nie tak często.
Ale głównie winna tu mogła być niewiedza. A potem tworzy się tradycja nietłumaczenia i juz tak zostaje.
Jednak pytanie, czy tradycja popełniania błędu jest ważnym argumentem?
Oczywiście jest to sprawa ważna i godna omówienia, ale w przypadku Islandii nie musimy się patrzeć na tradycję tłumaczeń polskich lub rosyjskich patrynomik. Tym niech się martwią rusofile i polonofile
Dla mnie najważniejszym wyznacznikiem w tej sprawie jest PRAWDA. A tłumaczenie oddaje właśnie prawdę zawartą w patrynomikach.
Nietłumaczenie powoduje powstanie NIEPRAWDY, że to coś to nazwisko.
| Cytat: | | Ja widzę coś innego- ludzie, którzy lubią Islandię i się nią interesują, nawet jeśli nie znaja języka, starają się właśnie jak najbardziej być poprawnymi w pisowni i wymowie rozmaitych nazwań. |
Zgadza się. Ale tłumaczenie to inne zagadnienie niż poprawna pisownia.
Można pisac poprawnie flugvolur (piszę skrótowo, więc jednak niepoprawnie ten wyraz), ale można też przetłumaczyć na polski.
| Cytat: | | I jeszcze na koniec-nie, nie, nie- jeśli idzie o ludzkie imiona, takie, siakie,nie można mówić o guście. Dobre wychowanie nakazuje, by zwracać się do ludzi używając inion, nazw jakimi ich obdarzono. |
O tym samym własnie piszę. Chcę właśnie używać imion jakimi obdarzono ich przy urodzeniu oraz podawać informację o imieniu ojca.
Patrynomik to nie nazwa, to informacja. A informację można tłumaczyć. _________________ CHCESZ WSPOMÓC FORUM ORAZ ICELAND.PL? WPŁAĆ DATEK!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Grabak
| | Do³±czy³: 12 Kwi 2006 | | Posty: 96 | | Sk±d: Kraków |
|
Wys³any: 6 Lip 2006, 16:31 Temat postu: |
|
|
Tylko problem w tym, że patronimik to właśnie nazwa!!! Imię, przydomek, nazwisko utworzone od imienia, nazwiska albo urzędu ojca. To jest wyraz pisany- w przypadku tych utworzonych od imienia lub nazwiska- Z WIELKIEJ LITERY!. I cóż, każda nazwa zawiera w sobie informację, i nie ma w tym niczego zaskakującego. I każda nazwa, jeżeli jest nazwiskiem lub patronimikiem winna pozostać w niezmienionej postaci. I nie ma tu miejsca na jakieś wybory, co mi się bardziej podoba. W świecie istnieją pewne zasady, obyczaje, i jednym z nich jest poszanowanie dla cudzych mian.
Kari Einarsson jest synem Einara, ale jednocześnie NAZYWA SIĘ właśnie Kari Einarsson i jeśli przetłumaczyłbyś jego patronimik (rozumiem, że sufiks stanowi tu pokusę) rozbiłbyś nazwę. "Syn Einara" to istotnie informacja, ale islandzki wyraz "Einarsson"- to już informacja będąca nazwą!! Pan Kari, będący Islandczykiem, nazywa się po islandzku i nigdy nie będzie nazywał się "syn Einara". Nawet jeśli zdecydowałby się osiąść w Polsce, bo tu raptem stałby się człowiekiem z nazwiskiem (Einarsson, a jakże!), co mogłoby go uleczyć z kompleksów zaściankowości, jeżeli żywiłby takowe. I w książce telefonicznej znalazłby siebie pod literą E.
Teraz wróćmy do traktowania patronimików jako nazwisk w polskim piśmiennictwie. Z całą pewnością odgrywa tu pewną rolę nieświadomość samych autorów, ale, myślę, że jednak przeważa u- dajmy na to- twórców encyklopedii troska o tych wszystkich, którzy nie mają zielonego pojęcia o islandzkiej tradycji, wobec tego dla ułatwienia życia traktują je tak a nie inaczej. Chociaż są pewne wyjątki. W jednej encyklopedii znalazłem Snorrego Sturlusona pod hasłem "Snorri", co pewnie ma związek z tym, że ta niezwykła, skomplikowana i wielce zasłużona dla kultur skandynawskich postać bardzo często jest wymieniana w rozmaitych źródłach bez użycia patronimikum.
Dalej.
Co to znaczy, że najważniejszym wyznacznikiem jest prawda? Czy znaczy to, że można nawet być nietaktownym? W takim przypadku? Być tak grubiańskim wobec cudzych imion, żeby posuwać się aż do ich destrukcji? Opieranie się zwyczajowi, jakże w końcu niedolegliwemu, jakim jest taktowne poszanowanie dla imienia (a tym jest także patronimik!!!) jest czymś dziwacznym. Pocieszające jest jednak to, że nikt nie będzie oddawał się takim praktykom. Ci, co nic o Islandii nie wiedzą i nie chcą wiedzieć, jeśli zetkną się z tamtejszymi nazwami, zostawią je w spokoju i pozostaną w błogiej i nieszkodliwej nieświadomości. I może nawet o Gunnarze Gunnarssonie powiedzą w skrócie Gunnarsson, za co nikt im głowy nie utnie. A ci świadomi? Mówią tak samo jak ci nieświadomi, choć znają znaczenie owych islandzkich "nazwisk". Mogą się swoją wiedzą dzielić ile dusza zapragnie.
Pomijając wszelkie spisy, katalogi, gdzie nazwiska mieszają się z patronimikami- jak popdpisze się pan Kari?- Kari Einarsson. Co powie nieuświadomiony Polak?- Kari Einarsson. A uświadomiony?- Kari Einarsson.
Sama prawda. I grzeczność.
Byłoby to doprawdy zdumiewające, gdyby nieświadomość stanowiła gwarancję taktu. _________________ Nie jesteśmy nigdy bardziej wierni sobie niż wówczas, gdy jesteśmy niekonsekwentni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| O.E. Opiekun Forum
 | | Do³±czy³: 03 Lut 2004 | | Posty: 2552 | | Sk±d: Pl. Od Słońca 3/Europa |
|
Wys³any: 6 Lip 2006, 16:56 Temat postu: Wilkie litery |
|
|
| Grabak napisa³: | | Tylko problem w tym, że patronimik to właśnie nazwa!!! |
Eryk Rudy to też nazwa...
| Cytat: | | To jest wyraz pisany- w przypadku tych utworzonych od imienia lub nazwiska- Z WIELKIEJ LITERY!. |
A co ma wielkośc liter do tego czy tłumaczymy, czy nie? Akurat w islandzkim son/dottir jest na końcu zlepkowego wyrazu, więc automatycznie jest z małej litery. W polskim tłumaczeniu "Jon syn Einara", słowo "syn" jest z małej litery bo jest tylko wskaźnikiem tak jak w "Erazm z Rotterdamu" występuje "z" z małej litery.
To są zresztą techniczne szczegóły, a mnie chodzi o zasadę.
| Cytat: | | I cóż, każda nazwa zawiera w sobie informację, i nie ma w tym niczego zaskakującego. | Nie każda! Imię Tomasz nie niesie żadnej informacji, po za samą nazwą. Nie tłumaczymy tego jako aramejskie toma czyli bliźniak. Po prostu komuś sposobało się brzmienie imienia Tomasz i nadał je swemu synowi. Kowalski też nic nie znaczy już dziś...
| Cytat: | | I każda nazwa, jeżeli jest nazwiskiem lub patronimikiem winna pozostać w niezmienionej postaci. |
Ale czemu?? Nie odpowiadasz na moje argumenty, tylko tworzysz wniosek, który nie wynika z żadnych przesłanek.
| Cytat: | | I nie ma tu miejsca na jakieś wybory, co mi się bardziej podoba. | No właśnie! Nie ma wyboru! Bo należy kierować się logiką, a ta nakazuje tłumaczyć nazwy niosące informacje.
| Cytat: | | Kari Einarsson jest synem Einara, ale jednocześnie NAZYWA SIĘ właśnie Kari Einarsson i jeśli przetłumaczyłbyś jego patronimik (rozumiem, że sufiks stanowi tu pokusę) rozbiłbyś nazwę. |
Nie rozbiłbym nazwy...
A czy tłumacząc Eryka Rudego nie zmieniasz nazwy??
W tym przypadku oraz w przypadku patrynomi nazwa jest określeniem, informacją o kimś i mamy prawo ją tłumaczyć. Bo to nie brzmienie tego wyrazu, ale jego sens jest tą pseudonazwą.
| Cytat: | | Pan Kari, będący Islandczykiem, nazywa się po islandzku i nigdy nie będzie nazywał się "syn Einara". Nawet jeśli zdecydowałby się osiąść w Polsce, bo tu raptem stałby się człowiekiem z nazwiskiem (Einarsson, a jakże!), co mogłoby go uleczyć z kompleksów zaściankowości, jeżeli żywiłby takowe. I w książce telefonicznej znalazłby siebie pod literą E. | Ale to byłby błąd logiczny. Bo byłoby to niezgodne z prawdą. Mogłoby być zgodne z modą lub powszechnym zwyczajem do rozumienia patrynomika islandzkiego jako nazwiska. Byłoby też łatwe i praktyczne to zastosowania. Ale byłoby niezgodne z prawdą...
A my nie dyskutujemy, o tym co wygodniejsze do stosowania, bo oczywiście nie tłumaczenie patrynomi jest łatwiejsze.
| Cytat: | | Co to znaczy, że najważniejszym wyznacznikiem jest prawda? Czy znaczy to, że można nawet być nietaktownym? | Prawda nie jest nietaktowna. Jest prawdą. Prztłumaczenie patrynomika nikogo nie obraża.
Jak powiesz swojej dziewczynie prawdę, że ma grube nogi, to może będziesz nietaktowny, ale w tym wypadku brak jest takiego kryterium.
Gdybym się nazywał "Tomasz z Wrocławia" to nie miałbym nic przeciwko by być "Thomas from Wroclaw". Jakoś nie cierpiał bym z tego powodu.
A gdybym się nazywał "Tomasz syn Kowala", to również tłumaczenie tej nazwy na "Thomas Smithson" nie sprawiło by mi przykrości, bo w ten sposób właśnie informowałbym z dumą, że jestem synem kowala.
| Cytat: | | A uświadomiony?- Kari Einarsson. Sama prawda. I grzeczność. |
Właśnie, że nieprawda i niegrzeczność.
Dlaczego Ty właśnie bez żadnych konkretnych argumentów mówisz co jest grzeczne a co nie? To już kwestia gustu, a Ty przedstawiasz to jako pewnik etyczny.
Bo z pewnością na 100 Islandczyków znalazło by się paru, którzy by twierdzili, że nietłumaczenie patrynomik jest dla nich obraźliwe, bo traktuje fałszywie ich "przydomek" jak nazwisko, a dla nich to coś więcej...
Oprócz tych, którzy się wstydzą tej islandzkiej anomalii sporo może być tych, co są z tego dumni i uważają, że to system lepszy i są z tego dumni.
Ponieważ ostatnio dyskusja staje się coraz bardziej "gustowna", więc na razie wciąż dominuje stanowisko zajęte przeze mnie, że bliżej prawdy i logiki jest tłumaczenie patrynomik. Czy takiej tezie jesteś w stanie się przeciwstawić? _________________ CHCESZ WSPOMÓC FORUM ORAZ ICELAND.PL? WPŁAĆ DATEK!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| Grabak
| | Do³±czy³: 12 Kwi 2006 | | Posty: 96 | | Sk±d: Kraków |
|
Wys³any: 6 Lip 2006, 17:46 Temat postu: |
|
|
Boże drogi, jakie argumenty? Przecież tu chodzi o przyjęte obyczaje, które nie są przeze mnie wymyślone. One są dla mnie jedyna przesłanką. I, naprawdę, powstawanie przeciwko nim jest dla mnie dziwne i infantylne. Przecież tu chodzi po prostu o szacunek dla drugiego człowieka i jego imion. I, do cholery, przecież każdy ma jakieś etyczne pewniki i może o nich mówić. A ten etyczny pewnik jest powszechny. Wspaniała większość go uznaje. Przynajmniej w tym zakresie ludzie są zgodni i umieją zdobyć się na wyrazy szacunku.
I któż by się obruszał na kogoś, kto poprawnie wymienia jego imiona. Przecież to nonsens. Jest w tym coś złego?
Ty w życiu nigdy nie wiesz, co wypada a co nie? Wszystko musisz mieć dogłębnie uzasadnione? Nie przejąłeś żadnych zasad w toku wychowania?
O tłumaczeniu przydomków już było, więc nie będę się powtarzać. Co innego patronimik. Wszedzie traktowane są na takich zasadach jak nazwiska-po prostu nie ulegają zmianie. Tak po prostu jest.
I co jeszcze. Rozumiem, że uświadomiony, który mówi Kari Einarsson, jest chamem. Muszę o tym donieść zespołowi redakcyjnemu Słownika pisarzy skandynawskich. Zachowali się przecież haniebnie nazywając Islandczyków po islandzku. I to specjaliści! Zgroza. Robert Stiller popełnił straszliwy grzech.
A teraz oddaję już pole, całe hektary. Rozumiem rozpaczliwą chęć posiadania ostatniego słowa i dominacji. Ustępuję wiedząc jednocześnie, że nikt mnie nigdy nie zgani za moje pełne szacunku traktowanie cudzych imion. _________________ Nie jesteśmy nigdy bardziej wierni sobie niż wówczas, gdy jesteśmy niekonsekwentni. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| O.E. Opiekun Forum
 | | Do³±czy³: 03 Lut 2004 | | Posty: 2552 | | Sk±d: Pl. Od Słońca 3/Europa |
|
Wys³any: 6 Lip 2006, 19:04 Temat postu: Argumenty |
|
|
| Grabak napisa³: | | Boże drogi, jakie argumenty? | Jak to jakie? Logiczne!
| Cytat: | | Przecież tu chodzi o przyjęte obyczaje, które nie są przeze mnie wymyślone. | Ale już na początku dyskusji była o tym mowa i załóżmy, że nie interesują nas zwyczaje, gdyż chcemy wprowadzić nowy logiczny zwyczaj.
| Cytat: | | One są dla mnie jedyna przesłanką. | Jeżeli zwyczaje są dla Ciebie jedyną przesłanką, to właściwie koniec dyskusji, bo dla mnie zwyczaj, owszem jest ważny, ale w tej dyskusji chodzi o ewentualne ustalenie, czy nie lepiej stworzyć nowy zwyczaj.
| Cytat: | | I, naprawdę, powstawanie przeciwko nim jest dla mnie dziwne i infantylne. | To zachacza o obrazę dyskutanta, a chyba nie o to chodzi.
Zauważam z przykrością, że z ciekawej dyskusji uciekasz w paniczną pyskówkę...
| Cytat: | | Przecież tu chodzi po prostu o szacunek dla drugiego człowieka i jego imion. | I znów ignorujesz moje argumenty. Przecież wyraźnie napisałem, że dla niektórych Islandczyków (może mniejszości - tego nie wiem), właśnie nie tłumaczenie patrynomik może być obraźliwe. Skad Wiesz, że patritycznie nastawieni Islandczycy nie ucieszą się, gdy się dowiedzą, że znając sens ich "nazwiska" ja je przetłumaczę? Może to będzie właśnie dla nich dowód szacunku?
Dla mnie śmieszne jest to, że tworzysz taką rzeczywistość, w której ktos się obraża, że przetłumaczono jego patrynomik...
Myślę, że w najgorszym przypadku, Islandczyk po prostu uśmiechnął by się z politowaniem, że komuś się chciało robić tyle zachodu...
Ale żeby od razu podejrzewać brak szacunku? To właśnie byłoby chamskie!
A dlaczego do cholery??
| Cytat: | | przecież każdy ma jakieś etyczne pewniki i może o nich mówić. | Tak, ale wypada nadmienić, że to TWOJE pewniki etyczne. I że nie muszą one obowiązywać wszystkich. Możesz grzecznie zaproponować, by inni przyjęli twoje pewniki etyczne lub estetyczne.
Ja mam prawo propagować swoje.
Ale w tej dyskusji chodzi o naukową prawdę i logikę, a nie o gusta estetyczno-etyczne.
| Cytat: | | A ten etyczny pewnik jest powszechny. Wspaniała większość go uznaje. | I tu się mylisz. Nie możesz tego dowieść.
Ja uważam, że ta twoja "większość" to nie etycy tylko ludzie praktyczni (by nie powiedzieć leniwi).
Nietłumaczenie jest wygodniejsze i nie stawia nas przed problemem sprawdzenia czy Einarsson to nazwisko szwedzkie czy patrynomik islandzki.
Nie możesz więc udowodnić wyższości statystycznej swoich gustów, tylko tym, że inni stosują to co Ty, bo motywy mogą być różne.
Może być i tak, że gdyby to było technicznie możliwe i łatwe, to większość poparła by mój punkt widzenia, gdyż zwykle prawda jest bardziej estetyczna i etyczna.
Najśmieszniejsze jest to, że większość stosująca to co proponujesz, może mieć motywy zupełnie przeciwne twoim
| Cytat: | | Przynajmniej w tym zakresie ludzie są zgodni i umieją zdobyć się na wyrazy szacunku. | Lejesz wodę... Przecież nie wiesz co myślą ludzie i z jakich pobudek działają.
Ale skrzętnie wykorzystujesz wyssaną z palca korelację, by dowieść swych racji.
Ten twój "szacunek" u ludzi, to tylko przywyczajenie, lenistwo lub brak wiedzy. Przecież o obcym człowieku (nawet z Islandii) nie wiemy, czy używa patrynomika czy też nazwiska.
I dlatego niewiedza jest tu najważniejszym czynnikiem. Dlatego ludzie nie tłumaczą, bo boją się manipulowac przy ewentualnym nazwisku rodowym.
Jak już powiedziałem, nietlumaczenie jest mniej stresujące i z praktycznego punktu widzenia wygodniejsze.
Ale my tu dyskutujemy o czymś innym...
| Cytat: | | I któż by się obruszał na kogoś, kto poprawnie wymienia jego imiona. Przecież to nonsens. Jest w tym coś złego? | To nie jest imię! To jest pewna informacja (funkcja).
Gdyby ktoś nazywał się Jan Rozbójnik, to z pewnością życzyłby sobie przetłumaczenia swego przydomka, gdyż byłby dumny z informacji jaką on niesie. Tak samo "Gniewko Syn Wodza".
To jest właśnie oczywiste (dla mnie)!
A nie twoje naciągane teorie, że coś jest bardziej estetyczne lub etyczne.
| Cytat: | | Ty w życiu nigdy nie wiesz, co wypada a co nie? | W życiu to wypada czasem moneta z kieszeni
Widzę, że jako broń ostateczną, stosujesz kpinę... to nieetyczne...
A ktoś tu mówił, że jest dobrze wychowany (może mówił nie o sobie?).
| Cytat: | | Wszystko musisz mieć dogłębnie uzasadnione? | Jestem naukowcem i prowadzę dyskusję naukową a nie estetyczną...
| Cytat: | | Nie przejąłeś żadnych zasad w toku wychowania? | To pytanie jest obraźliwe i bez związku z dyskusją. Nauczyłbyś się trzymać głównej dyskusji, bo te docinki są męczące i nieprzyjemne...
| Cytat: | | O tłumaczeniu przydomków już było, więc nie będę się powtarzać. | No cóż, ja ciągle muszę się powtarzać, bo nie rozumiesz celu tej dyskusji.
Swoją tezę, że: "PATRYNOMIK to prawie to samo, co PRZYDOMEK", już udowodniłem. Obie te konstrukcje są czyjąś nazwą i obie niosą dodatkową informację o ich właścicielu. KONIEC KROPKA.
| Cytat: | | Co innego patronimik. Wszedzie traktowane są na takich zasadach jak nazwiska-po prostu nie ulegają zmianie. | I gadaj tu do ściany...
Nie interesuje mnie to jak jest lub było traktowane, ale to jak POWINNO BYĆ traktowane.
A poza tradycją i lenistwem tłumaczących, nie podałeś dobrych argumentów...
| Cytat: | | Rozumiem, że uświadomiony, który mówi Kari Einarsson, jest chamem. Muszę o tym donieść zespołowi redakcyjnemu Słownika pisarzy skandynawskich. Zachowali się przecież haniebnie nazywając Islandczyków po islandzku. | Oczywiście, że donieś, bo to przynajmniej nieporządne w wydawnictwie naukowym ukrywac prawdę.
W Polsce trzeba pisać po polsku. Można czasem dla większej informacji dać oryginał, ale w nawiasie np.:
Jon syn Einara (isl. Jon Einarsson) - wybitny islandzki pisarz.
lub
Jon Einarsson (pol. Jon syn Einara) - wybitny islandzki pisarz.
| Cytat: | | Rozumiem rozpaczliwą chęć posiadania ostatniego słowa i dominacji. | Oczywiście, że rozumiesz, bo sam nie chcesz uznać, że moje argumenty są warte rozważenia. Mało tego, aby dać wrażenie, że masz rację, podsuwasz argumenty nienaukowe, by inni mieli wrażenie, że odparłeś moje argumenty...
Wygląda to trochę tak, jakbym się zapytał, czy ziemniaki w diecie są zdrowe, a Ty mi odpowiadasz, że są niesmaczne...
Przeczytaj sobie całą dyskusję obiektywnie raz jeszcze a sam dojdziesz do wniosku, że dyskutujemy o dwóch różnych sprawach.
Mnie interesuje tutaj naukowa prawda. Oczywiście, jak już kilkakrotnie to napisałem, względy estetyczne i praktyczne również można wziąć pod uwagę, ale są one tylko języczkiem u wagi, a nie głównym ciężarem sprawy. _________________ CHCESZ WSPOMÓC FORUM ORAZ ICELAND.PL? WPŁAĆ DATEK!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| helguera
| | Do³±czy³: 22 Gru 2005 | | Posty: 133 | | Sk±d: Madrid |
|
Wys³any: 6 Lip 2006, 22:54 Temat postu: Re: Argumenty |
|
|
| Cytat: | | że moje argumenty są warte rozważenia. Mało tego, aby dać wrażenie, że masz rację, podsuwasz argumenty nienaukowe, by inni mieli wrażenie, że odparłeś moje argumenty... Mnie interesuje tutaj naukowa prawda |
Witam po dłuższej przerwie, śledzę całą tą ciekawą dyskusję...ale po dzisiejszych wypowiedziach postanowiłem się wtrącić...
Oczywiście Odżajer, że twoje argumenty są warte rozważenia, twój wywód tworzy logiczną całość... i byłby do przyjęcia, gdyby nie nauka, (sic!), która nazywa się traduktologia lub semantyka (strukturalna a nawet kognitywna).
Nie rozumiem paru stwierdzeń:
Jaka naukowa prawda cię interesuje? Tzn. prawda wyznaczona przez jaką naukę? Jaka nauka pozwala tłumaczyć islandzkie nazwiska na język polski?
Niestety nie wolno tłumaczyć nazwisk islandzkich (czy czymkolwiek one są) na język polski, w takiej formie, w jakiej istnieją aktualnie. W semantyce to problem wręcz banalny: istnieje tutaj tzw. blokada transferu semu (znaczenia które niesie ze sobą morfem, najmniejsza jednostka znaczeniowa, tutaj leksykalna), [Einarsson] to nie to samo co [syn Einara] (sic!), dlatego że dwa semy w słowie 'Einarsson' [Einar] + [son] ((-s to desygnat formalny, bez znaczenia)) istnieją w paradygmacie a w jęz. polskim tworzy się wyrażenie (syntagmę, kolokację).
Mówiąc językiem mniej naukowym Islandzczyk nie konotuje swojego nazwiska tak jakby je konotował Polak, dlatego że sem [syn] (gdy piszę w nawiasie tzn. że jest to znaczenie, nie forma, a znaczenie muszę wyrazić formą 'syn' a nie inną np. 'son' gdyż dyskusję prowadzimy w jęz. polskim) jest zleksykalizowany a nie konotowany odrębnie poza znaczeniem podstawy słowotwórczej (w przeciwieńśtwie do rzekomego tłumacznenia na jęz. polski) czyli słowa oznaczającego imię ojca.
to na razie tyle.
pozdrawiam _________________ !Los paises frios no son menos atractivos que los paises donde hace calor! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
| O.E. Opiekun Forum
 | | Do³±czy³: 03 Lut 2004 | | Posty: 2552 | | Sk±d: Pl. Od Słońca 3/Europa |
|
Wys³any: 6 Lip 2006, 23:30 Temat postu: Re: Argumenty |
|
|
| Cytat: | | Oczywiście Odżajer, że twoje argumenty są warte rozważenia, twój wywód tworzy logiczną całość... | A dziękuję... A już zaczynałem podejrzewać, że może jednak mówię od rzeczy...
| Cytat: | | Jaka naukowa prawda cię interesuje? Tzn. prawda wyznaczona przez jaką naukę? | Źle rozumiesz pojęcie nauki. Dla Ciebie nauka to zbiór różnych półprawd, różnych technik i teorii.
Ja pod słowem nauka rozumiem dążenie do prawdy ogólnej (lub czasem szczególnej).
W tym przypadku chodzi nam o prawdę, że Islandczycy nie mają nazwisk, a to co zwykle uważamy za nazwisko jest informacją, kto jest ojcem danej osoby.
Taką oto prawdę proponuję propagować wśród Polaków, poprzez przetłumaczenie patrynomików islandzkich na język polski.
| Cytat: | | Jaka nauka pozwala tłumaczyć islandzkie nazwiska na język polski? | Każda: od fizyki po biologię i medycynę
| Cytat: | | Niestety nie wolno tłumaczyć nazwisk islandzkich (czy czymkolwiek one są) na język polski, w takiej formie, w jakiej istnieją aktualnie. | A kto lub co tego zakazuje?
| Cytat: | | W semantyce to problem wręcz banalny: istnieje tutaj tzw. blokada transferu semu (znaczenia które niesie ze sobą morfem, najmniejsza jednostka znaczeniowa, tutaj leksykalna), [Einarsson] to nie to samo co [syn Einara] (sic!) | I tu się mylisz! Bo właśnie u Islandczyków Einarsson to to samo co "syn Einara"(sic!).
| Cytat: | | dlatego że dwa semy w słowie 'Einarsson' [Einar] + [son] ((-s to desygnat formalny, bez znaczenia)) istnieją w paradygmacie a w jęz. polskim tworzy się wyrażenie (syntagmę, kolokację). | Ale to nie jest powód by nie tłumaczyć. Zamiana jednego wyrazu w dwa nie powoduje jakiejś katastrofy. Sam sens tłumaczenia jest zachowany jakkolwiek byśmy to zrobili, bo możemy jeszcze tak:
Einara-syn
Einarasyn
syn-Einara
itp.
| Cytat: | | Mówiąc językiem mniej naukowym Islandzczyk nie konotuje swojego nazwiska tak jakby je konotował Polak, dlatego że sem [syn] jest zleksykalizowany a nie konotowany odrębnie poza znaczeniem podstawy słowotwórczej (w przeciwieńśtwie do rzekomego tłumacznenia na jęz. polski) czyli słowa oznaczającego imię ojca. | Po pierwsze, to skąd wiesz, co konotuje Islandczyk w związku ze swoim patrynomikiem?
Po drugie nie używaj słowa "nazwisko" bo to jest straszliwy błąd. Już lepiej mów przydomek, bo jest w tym część prawdy.
Po trzecie, jest powszechnie wiadomym, że są problemy z tłumaczeniem słów, zdań, całych akapitów, bo różne języki różnie się zachowują, mają różną odmianę i czasem zawierają informacje, których brak w innych językach w odmianie wyrazów. Ale to też nie jest powód, by drobna różnica w rozumieniu "Einarsson" i "Syn Einara" powodowały byśmy rezygnowali z tłumaczenia.
Angielski Makbet też z pewnością niesie inne treści niż polskie tłumaczenie. Bo nigdy nie da się przetłumaczyć pewnych niuansów językowych.
Ale powiedz tylko jedno: co jest bliższe temu co konotuje Islandczyk w islandzkim słowie Einarsson? Czy po polsku bliższe prawdzie będzie pozostawienie Einarsson czy też nawet przetłumaczenie z jakąś stratą na "Syn Einara"?
Według mnie więcej prawdy jest w tłumaczeniu...
Zbyt ślepo ufasz w pewne dogmaty naukowe. Nawet nie powinienem pisać "naukowe", tylko "techniczne". Bo semantyka jest raczej na razie techniką. "Blokady" o których piszesz to są dogmaty, które przynajmniej w tym przypadku nie muszą mieć zastosowania.
W bardzo profesjonalny sposób opisujesz tu różne teorie dotyczące semantyki, ale mam wrażenie, że poza profesjonalnym żargoenm, brakuje tu jakiegoś konkretnego argumentu.
W skrócie twoją wypowiedź rozumiem tak:
"Nie wolno tłumaczyć patrynomików, bo semantyka tak mówi".
To nie jest wypowiedź naukowa z mojego punktu widzenia, bo nie jestem semantykiem i dla mnie to nie jest argument.
Bo istnienie jakiejś blokady nie jest dowodem samym w sobie. Musiałabyś napisać dlaczego stworzono lub ustaono taką blokadę. A potem trzeba by się zastanowić, czy takie obostrzenie (blokada) ma zastosowanie w omawianym tu przypadku.
Mam też taką małą uwagę techniczną: staraj się wyjść poza hermetyzm semantyki, gdyż w jednym poście użyłaś tylu wyrażeń nieznanych szerszemu ogółowi, że mniej zainteresowani, którym nie chce się sięgnąć po słownik, nie zrozumieją o czym piszesz
Niektórych słów brakuje nawet w słowniku Kopalińskiego
Ponieważ jesteś pewnie zawodowym lingwistą, więc dla Ciebie są to normalne i zrozumiałe słowa. Weź jednak poprawkę, że to forum otwarte (nie stricte naukowe), więc trzeba wszystko trochę prostszym językiem
Swoją drogą to ciekawe, że osoba zajmująca się językiem ma problem, by powiedzieć coś tak, by inni zrozumieli bez zaglądania do słownika  _________________ CHCESZ WSPOMÓC FORUM ORAZ ICELAND.PL? WPŁAĆ DATEK!
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
| helguera
| | Do³±czy³: 22 Gru 2005 | | Posty: 133 | | Sk±d: Madrid |
|
Wys³any: 6 Lip 2006, 23:53 Temat postu: Re: Argumenty |
|
|
[ | Cytat: | | Jaka nauka pozwala tłumaczyć islandzkie nazwiska na język polski? | Każda: od fizyki po biologię i medycynę
Na przykład? Zacytuj! Zrób jakiś wywód w obrębie fizyki, biologii, medycyny... (tak jak ja w obębie nauki która nazywa się językoznawstwo), zacytuj naukowca (to to samo znaczenie (derywowane) co nauka...). A co to jest nauka? Czy nauka to dążenie do prawdy czy jej znajomość?
''sens tłumaczenia jest zachowany ''
Co to jest sens tłumaczenia?
''bo możemy jeszcze tak:
Einara-syn
Einarasyn
syn-Einara''
Nie możemy, to nie po polsku! Nie istnieją takie słowa w jęz. polskim, skoro nie istnieją, tzn, że nie mają znaczenia... (to tylko seria liter wymyślona przez Odżajera
Antycypuję:
dshidasohdaoda (to słowo z liter znajdujących się w alfabecie polskim ale nie jest to słowo polskie, ani nie jest to słowo... a może jednak jest jest
I jeszcze jedno, bardzo cię proszę nie pouczaj mnie jak mam pisać, to bardzo niegrzeczne (jestem życzliwym i kulturalnym człowiekiem, wobec ciebie również) nie mam problemu z tym jak mam pisać i w jakie słowa to ubrać, moja wypowiedź jest 'kontekstowa'. Skąd możesz wiedzieć jaki mam problem i czym się zajmuję zawodowo... I jeszcze jedno, jestem mężczyzną, już to pisałem, mój nick to nazwisko (sic!) piłkarza Realu Madryt. _________________ !Los paises frios no son menos atractivos que los paises donde hace calor! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie mo¿esz pisaæ nowych tematów Nie mo¿esz odpowiadaæ w tematach Nie mo¿esz zmieniaæ swoich postów Nie mo¿esz usuwaæ swoich postów Nie mo¿esz g³osowaæ w ankietach
|
|